Basen
6 04 2008
Dzisiaj wyjątkowy i chyba najfajniejszy dzień tygodnia. Co niedzielę przekreślamy rutynę i zamiast na spacer, idziemy na basen. Lena od razu polubiła zabawy w wodzie i co tydzień wprawia wszystkich w zdumienie swoimi postępami. Potrafi już nurkować (zamyka mocno buzię i oczy, a po wynurzeniu pluje wodą) i pływać w pływaczkach. Pływa stylem “wściekły dzidziuś”, wymachując zajadle rękami i nogami. Najlepiej idzie jej jak mówię na zmianę “hopsa hopsa” (wierzgają nogi) i “ciapu ciapu” (machają ręce). Wyczyny przybierają na sile kiedy dodaję “suuper” i “ślicznie” … Kiedy jednak coś tak ciekawego, jak na przykład Pan Ratownik, przykuje jej uwagę wkłada palec do buzi i patrzy się namiętnie ignorując moje “hopsa” i “ciapu” i “ślicznie”. Fajnie jest też jak można poczytać czarne napisy na pomarańczowych pływaczkach lub ochlapać inne bobaski wodą. Ubaw po pachy.